W najnowszym, wrześniowym numerze magazynu "Na szlaku" wydawanego przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze ukazał się artykuł Juliusza Wysłoucha o reaktywacji kolejki wąskotorowej na Kujawach. Poniżej zamieszczamy przedruk. Jeśli chcą Państwo bezpłatnie pobrać cały numer wspomnianego magazynu, zapraszam pod adres http://www.naszlaku.pttk.pl/arch/2009/e-9(231)_2009.pdf
KUJAWSKA KOLEJKA ŻYJE
Minęło parę miesięcy i kujawska kolejka znowu pojawiła się na wąskich torach. Jeszcze wczesną wiosną ruszyły prace zmierzające do utrzymania przejezdności głównego szlaku z Krośniewic na północ i odgałęzień do Izbicy Kujawskiej, Lubrańca oraz Brześcia Kujawskiego. Wszystko po to,aby zrealizować wcześniejsze zamierzenia Stowarzyszenia Kujawskich Kolei Wąskotorowych. Już jesienią 2008 r., wkrótce po niezwykle udanych „Mikołajkach z ciuchcią”, zaplanowano kolejne przejazdy okazjonalne. Miały to być kursy z okazji Dnia Dziecka oraz dla uświetnienia 500-lecia nadania praw miejskich Lubrańcowi.
Trzeba było na nowo czyścić dziesiątki skrzyżowań z drogami, które „akcja zimowego utrzymania dróg” pokryła warstwą żwiru, sprawdzić sprawność zwrotnic i rozjazdów, uzupełnić tu i ówdzie podkłady. Wiele pracy poświęcono na oczyszczanie zarastających szlaków, zwłaszcza na odcinkach, których nie odkrzaczano jesienią. Ekipy wyruszające na szlak posługiwały się drezynami lub dojeżdżały samochodami, by potem mozolnie metr za metrem oczyszczać torowisko, sprawdzać podtorze, uzupełniać brakujące elementy szlaku. Wykonano przejazdy techniczne mające na celu sprawdzenie w praktyce skuteczności podjętych działań. Użyto do tego celu drezyny i lokomotywy spalinowej tzw. „rumuna”. W ten sposób przecierano szlak do Brześcia i do Lubrańca. Wreszcie ustalono terminy przejazdów. Pierwszy odbył się 31 maja z okazji Dnia Dziecka. Pociąg wyruszył rano z Krośniewic i przez Boniewo dotarł do Izbicy Kujawskiej. Tu muszę koniecznie dodać, że wszystko przebiegało dokładnie co do minuty zgodnie z ustalonym rozkładem jazdy. Kolejarze i działacze SKKW ubrani w czyściutkie i odprasowane mundury kolejarskie witani byli z entuzjazmem na stacjach, szczególnie w Izbicy, której burmistrz ściśle współpracował z organizatorami wąskotorowej przejażdżki. Chce on, wraz z samorządowcami gmin położonych wzdłuż szlaku Krośniewic, powołać stowarzyszenie gmin zajmujące się wspieraniem kolejki i organizacją przejazdów turystycznych wraz z SKKW. Jak dotąd, nie udało się zorganizować w miarę regularnych przewozów turystycznych, ale ponieważ i szlaki i tabor są utrzymywane w gotowości, na pewno kolejka nie zginie. Ostatniego dnia maja kolejka wykonała jeszcze dwa wahadłowe kursy na trasie Izbica – Boniewo – Izbica, by późnym popołudniem odjechać do swojej bazy w Krośniewicach. Pociąg złożony był z sześciu wagonów: dwóch osobowych, dwóch brankardów i dwóch „letniaków”. Wszystkie miejsca na wszystkich kursach był zajęte,a uczestnicy przejazdów wręcz zachwyceni. Niektórzy odbyli długą podróż aż z i do Krośniewic. Wnętrza wagonów osobowych pełne są tablic z fotografiami prezentującymi historię i czasy świetności Kolei Kujawskich, więc można było przy okazji zapoznać się z tą historią. Zresztą temu celowi służył 40-minutowy postój na stacji w Izbicy. Sama stacja zmieniła się znacznie od listopada 2008 r.,kiedy kolejka zawitała wioząca Św. Mikołaja uradowała setki dzieciaków i… dorosłych. Równia stacyjna została wykoszona, torowiska spryskane środkiem chwastobójczym, rozjazdy i zwrotnice odnowione i nasmarowane, zaś sam budynek stacyjny zyskał nową elewację. Stary zniszczony i odpadający łatami tynk został skuty, a na jego miejsce narzucono tzw. „baranka”. Oczyszczono i odmalowano drzwi i okna, uporządkowano pomieszczenie zawiadowcy. I choć jeszcze wiele do zrobienia, to widać, że stacja ma gospodarza, że żyje. Tak działają fascynaci kolejki w Izbicy Kujawskiej, którzy budują teraz lekką drezynę motorową, by móc na bieżąco dokonywać inspekcji odcinka Izbica – Boniewo. Trzeba przyznać, że nieźle prezentuje się także stacja w Brześciu Kujawskim i ładnie utrzymywana jest stacja w Lubrańcu. Trochę gorzej jest w Boniewie, ale stacja utrzymywana w sprawności,budynek zamieszkały, a dwa tory pozwalają na manewry.
*** Właśnie do Lubrańca zawitała kolejka 6 czerwca, by uświetnić 500-lecie nadania praw miejskich. Tego dnia także wykonano kursy wahadłowe na trasie Lubraniec – Boniewo – Lubraniec. Jak dowiaduję się od organizatorów, była to kolejna niezwykle udana impreza kolejowo-towarzysko-turystyczna. Jakże inaczej wyglądają Kujawy z okien wąskotorówki. To inny świat, z dala od utartych szosowych szlaków. Kolejka jedzie przez pola, wsie, mija wzgórza i lasy. Ciasne łuki toru pozwalają na zrobienie efektownych zdjęć, na przejazdach witają podróżnych zdziwione spojrzenia kierowców „zmuszonych” do zatrzymania się przed torem. Jak przed laty, co pamiętam z czasów dzieciństwa,kolejka witana jest po drodze przez mijanych ludzi, zwłaszcza przez dzieci, które pozdrawiają pasażerów machając do nich.W wagonach panuje atmosfera piknikowa, nawet idą na bok paskudne nałogi – palacze dają sobie „na wstrzymanie”, by nie truć dzieciarni będącej w większości wśród podróżnych. Na stacjach, gdzie trzeba przestawiać lokomotywę, większość uczestników przejazdów wysiada, by zwiedzić stacje, oglądać manewry, robić zdjęcia. Nad bezpieczeństwem czuwają liczni członkowie SKKW w odblaskowych kamizelkach. Duże zainteresowanie podróżami kolejką na Kujawach świadczy o potrzebie jej utrzymania. To jest już zabytek techniki, świadek historii tych ziem.
*** Kolejna podróż kolejki to zaplanowany (na wrzesień?) przejazd z samorządowcami z gmin położonych wzdłuż szlaku. Ma to być przejazd promocyjny do Brześcia Kujawskiego i zachęcić do współpracy z SKKW, pokazać, jak wielki potencjał stanowi kolejka, jaki to wspaniały „produkt turystyczny”. Do dyspozycji jest sporo taboru, który mógłby w soboty i niedziele lub w innych dogodnych terminach wykonywać kursy na różnych trasach jednocześnie. Są to dwa motorowe wagony osobowe, dwie lokomotywy spalinowe (jedna lekka), dwa wagony osobowe, trzy tzw. „letniaki”, dwa brankardy, do tego drezyny i pług odśnieżny oraz gwiazda polskich wąskich torów - parowóz Px-48. To wszystko, a także tory i stacje czekają na zagospodarowanie, sponsorów, operatora. Bo o chętnych do korzystania z ciuchci nie ma się co martwić. Wystarczy, że kolejka ruszy i dowiedzą się o tym turyści.
JULIUSZ WYSŁOUCH
|