„Walentynki” w Izbicy Kujawskiej przebiegały z końmi w tle (symbolizującymi miłość). Tego dnia po latach, na obrzeżach miasta zorganizowano koński jarmark. Dokładnie miesiąc później, odbył się drugi taki targ.
„-Luks kobyła. Bez feleru. Trzydzieści siedem baniek i brać – zachwalał swojego konika jeden z gospodarzy. -Luks? Łeb jak osioł. A cycek ino jeden. Piątkę trzeba spuścić – ripostował ktoś z grona obserwatorów.-A wy się zabierata do konia od tyłu. Od przodu trzeba brać. Jak babę! – odgryzał się gospodarz [...]”. Takie, bądź podobne w treści dialogi padają w trakcie handlu. Ten miał miejsce niespełna trzy lata temu w czasie „Skaryszewskich Wstępów”, największego w Polsce targu końmi. A co po takich słowach zazwyczaj następuje? Oczywiście, przemieszczenie się gospodarzy-handlowców w ustronne miejsce, czyli „udanie się na boczek” i rozpoczęcie rozmowy o „konkretach”. Sens owego przemieszczenia wieszczy głośne klaśnięcie dłoni o dłoń (tzw. „przybicie piątki”). Ot, teatr jakiego dawno nie widziała Izbica Kujawska. Co prawda, nie przypomniała sobie tej ceremonii w dniu reaktywowania handlu szlachetnymi-nieparzystokopytnymi (14 lutego), ani też zanadto miesiąc później (13 marca), ale spokojnie..., początki wypadły całkiem nieźle. A jarmarki, jak to jarmarki... Stragany, budki, handlowe stoliki... I tłumy oglądających, kupujących... Normalka, jak w czwartek „po dziesiątym” każdego miesiąca. No... ale drugi miesiąc pod rząd pojawiły się konie (konia z rzędem dam temu, kto zgadnie, co w Izbicy Kujawskiej będzie miało miejsce 17 kwietnia br.). Może w większości nie do pracy w gospodarstwie, a pod siodło i do zajęć z hipoterapii.
A wszystko miało zalążek rok temu, w trakcie przygotowań do organizacji I Otwartych Zawodów w Powożeniu Zaprzęgami Konnymi o Puchar Burmistrza Gminy i Miasta Izbica Kujawska. Znani nie tylko w okolicy miłośnicy „czarcich” czworonogów na czele z Marcinem Pogorzelskim i Mariuszem Kusterem, wystąpili do władz gminnych z propozycją zainicjowania imprez z udziałem hodowców i wystawców koni. Idea zyskała uznanie, tym bardziej, iż dzięki różnorodnemu harmonogramowi z konikami w tle, samorządowcy poczęli upatrywać szansę w promocji miasta i gminy. Pomysł przypadł także do gustu członkom Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Koni, toteż – dzięki tym aprobatom – w drugiej połowie czerwca ubiegłego roku odbyły się zawody w powożeniu, które odbiły się echem ponad region. Pozytywny oddźwięk, piękno okolicy oraz gościnność mieszkańców gminy sprawiły, że miłośnicy koni postanowili tutaj spotykać się częściej niż w trakcie kolejnych edycji zawodów. Padło więc na reaktywację końskich jarmarków.
W lutowy czwartek, pomimo mroźnego poranka, zjechali do miasta hodowcy z Kujaw, Pomorza i Wielkopolski. Tego dnia oprócz M. Pogorzelskiego i M. Kustera za reaktywacją handlu końmi na niwie izbickiej „opowiedzieli się” m.in.: Andrzej Benedykciński (Włocławek), Leon Gawroński (Włocławek), Mirosław Grudziński (Żdżary), Marcin Klinkiewicz (Turek, prezes Związku Hodowców Koni powiatu tureckiego), Stanisław Krych (Aleksandrówka), Stefan Markiewicz (Tuliszków), Jan Nowak (Kawęczyn, wójt gminy Kawęczyn), Grzegorz Orliński (Dębice), Jacek Soborski (Skrwilno, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Koni), Ryszard Szczęsny (Probostwo, prezes Związku Hodowców Koni powiatu włocławskiego). Do Izbicy Kujawskiej zawitali nie tylko hodowcy – członkowie związku. Jan Michalski przyjechał aż z miejscowości Żuki spod Turku, a Andrzej Karpiński z nieco bliska, bo z Bierzyna z gminy Boniewo. Za swoje konie żądali cztery, pięć tysięcy złotych. Mowa tu o dwójce zwierząt, a ogółem było ich ponad dwadzieścia. Reszta, niekoniecznie na handel, acz była okazja do zawarcia umowy z właścicielami ogierów, względem reprodukcji. Wprawdzie tego dnia nie zainstalowano budek z chomątami, batami, siodłami, skórzanymi kurtkami, kapeluszami i innymi końskimi akcesoriami, ale miejscowi miłośnicy koni – organizatorzy zapewnili atrakcje, a mianowicie: pokazy w powożeniu zaprzęgiem parokonnym, jazdę wierzchem, pokazy pociągowe np.: z wykorzystaniem zwierzęcia do pracy w tartaku. Na sąsiadującym z targowicą placu, brylował jednak „TEAM” M. Pogorzelskiego z Izbicy Kujawskiej. Zaprzęg trzech cór po Seulu (stadnina w Gaju k/ Izbicy Kujawskiej) powożony przez M. Kustera i Małgorzatę Barczak, doświadczoną i utytułowaną załogę w regionie. Imprezę zwieńczyło wspólne ognisko.
Minął miesiąc. W marcowy czwartek pogoda także płatała figle. Całe przedpołudnie siąpił deszcz. Dzień wcześniej zwałowano plac, zbudowano wjazd oraz zamontowano tablicę na drobne ogłoszenia dla koniarzy. Fatalna aura nie przeszkodziła jednak miłośnikom koni, którzy od wczesnych godzin porannych instalowali estradę, testując sprzęt nagłośnieniowy, przez co zapewne niechcąco „drażnili” przedstawicieli zimnolubnej fauny z okolicznych pól. Wraz z rozpoczętą konferansjerką i wypełnieniem tła muzyką folk i country and western (Mirosław Gańczak), zaczęli przyjeżdżać do miasta hodowcy. Pojawili się też nowi, głównie z Wielkopolski. Na środku placu urządzono pokaz dwóch ogierów rozpłodowych, a M. Kuster znów powoził zaprzęgiem, tym razem czwórką karych klaczy ze stadniny M. Pogorzelskiego (aż strach pomyśleć, co ten powożący planuje na przyszły jarmark, w kwietniu). Wśród mediów, po raz pierwszy na końskim jarmarku gościło Radio „Flash” z Konina, żywo interesujące się targami zwierząt w Izbicy Kujawskiej. W końcu, choć jeszcze z onieśmieleniem, zadebiutowali na jarmarku handlarze z końskimi akcesoriami. Na placu za targowicą zainstalował się z asortymentem branżowym Mieczysław Kolk z Żuromina, natomiast w obrębie targowicy było kilka niewielkich stoisk. Co do samych koni... Wprawdzie było ich mniej niż ostatnio (dwanaście), ale za to po raz pierwszy po latach dokonano w Izbicy Kujawskiej transakcji (o czym zasygnalizowano na początku tekstu).
Konsolidacja środowiska „branżowców”, przychylność władz gminnych, promocja – wszystko składa się na to, że bez obawy można podsumować dotychczasowe jarmarki stwierdzeniem: udane początki. Popularny w regionie dziennik, przed i po dniu reaktywacji targu, zachęcał parokrotnie na swoich łamach nagłówkami: „Tradycja. Marzą o prawdziwym święcie dyszla. Końskie jarmarki wracają do Izbicy”, „Pierwszy po latach... jarmark z podkową w tle” i „Wracają do tradycji sprzed wieków”. Terminy jarmarków nie są jedynymi znanymi terminami dla koniarzy, bowiem – jak wynika z harmonogramu imprez kulturalnych urzędu gminy i miasta na rok bieżący – na 15 czerwca zaplanowano II Otwarte Zawody w Powożeniu Zaprzęgami Konnymi o Puchar Burmistrza Gminy i Miasta Izbica Kujawska.
tekst: PRZEMYSŁAW NOWICKI
źródło: “Extra Kujawy”, nr 25/2008, s. IV.
|