Niedziela, nr ??/196?, s. 5 i 6 (przedruk) TAM GDZIE ŻYŁA JUSTYSIA
Wody jeziora Długiego pluszczą o trawiasty brzeg. Wiatr rozwiewa gałązki brzóz okalających w wodzie srebrzyste pnie, a chłop o sumiastych wąsach poi w niej strudzone konie. Przed małym dworkiem na wzgórzu dziewczynka o jasnych warkoczach bawi się beztrosko piłką.
I byłoby wszystko jak dawniej, gdyby nie ślepe okna i zrujnowane schodki ganeczku, gdyby nie resztki zniszczonego ogrodu i rozebranych częściowo zabudowań, które zamiast sielskiego nastroju chopinowskich mazurków budzą uczucia pustki i smutku.
Tu bowiem, w tym niskim białym domku przyszła na świat i spędziła lata dziecinne Justyna Krzyżanowska, matka Fryderyka Chopina.
 | | Dworek w Długiem bardzo jest dzisiaj zaniedbany |
Ojciec Justysi mieszkał w folwarku Długie, jako administrator dóbr rodziny Skarbków, a miejscowa tradycja głosi, że przebywał tu później przez 3 letnie miesiące jego wnuk Frycek, wybierający się właśnie na zagraniczne "wojaże". Jeżeli nawet wiadomość ta jest tylko legendą, to już sam fakt bliskiego związku okolic Izbicy Kujawskiej z osobą Chopina pobudził inicjatywę Gromadzkiej Rady Narodowej. Rozpoczęła bowiem starania w Min. Rolnictwa o wyłączenie spod zarządu Państwowego Funduszu Ziemi ośrodka w Długiem, pozostałego z parcelacji b. folwarku, i przekazanie go władzom gromadzkim. Według oświadczenia przewodniczącego i sekretarza ożyje wówczas znowu dworek nad jeziorem. Powstanie w nim świetlica i ośrodek sportów wodnych, zostanie urządzona wystawka - informacyjna, dotycząca wspomnień o Justynie Krzyżanowskiej i o jej wielkim synu.
Już w tej chwili cała Izbica poruszona jest projektem wmurowania tablicy pamiątkowej i przyjazdem dr. Młodziejowskiego z Poznania.
A zaczęło się wszystko w 1951 r. gdy obecny sekretarz GRN ówczesny pracownik Urzędu Stanu Cywilnego Czesław Machtyłowicz odszukał i zabezpieczył stare księgi metrykalne. Ocalone z wojennego pogromu poniewierały się w jakiejś komórce wśród stosu rupieci i papierów. W jednej z nich znajdował się właśnie akt chrztu zapisany pod nr 1192 w roku 1782, w którym wikariusz izbicki Wojciech Wilski w Długiem stwierdza nieudolną kościelną łaciną, że ochrzcił "dziecko imieniem Tekla i Justyna, urodzone ze szlachetnych Antoniny i Jakuba Krzyżanowskich prawego łoża". Nazwiska rodziców chrzestnych - Justyny i Eugeniusza Skarbków, tak silnie związane z losami całej rodziny Fryderyka, oraz data dokumentu potwierdzają, że Tekla Justyna Krzyżanowska z Długiego nie mogła być nikim innym jak tylko późniejszą panią Chopinową z Żelazowej Woli.
Może więc powiat kolski doczeka się również własnej... Żelazowej Woli, a echo odbite od fal Długiego jeziora poniesie do kujawskich wsi tony nieśmiertelnej chopinowskiej muzyki...
Dwie Izbice
Izbica Kujawska, choć maleńka i nie mogąca się nawet poszczycić godnością miasteczka, posiada aż dwie Rady Narodowe. Istnieją bowiem dwie Izbice, nazywane potocznie pierwszą i drugą t.j. właściwie osiedle i gromada składająca się z 15 sołectw. Osiedle liczy 3168 mieszkańców, gromada 4000.
 | | Czesław Machtyłowicz pokazuje komórkę, w której znalazł metrykę matki Chopina |
Założona przez ród Awdańców na 6-ciu malowniczych pagórkach miała Izbica piękne karty w swojej przeszłości. W 1394 r. otrzymała od króla Władysława Jagiełły prawo magdeburskie, a wkrótce potem przywilej targowy. Spalona w czasie wojen szwedzkich została odbudowana przez ówczesnych jej właścicieli Skarbków i dzięki nowemu przywilejowi erekcyjnemu Augusta III zaczęła się szybko rozwijać gospodarczo. Liczne warsztaty rzemieślnicze, planowa rozbudowa i zaczątki przemysłu tkackiego stwarzały pomyślne perspektywy na przyszłość. Cios dobrym nadziejom zadało powstanie listopadowe i odebranie jej przez władze carskie praw miejskich. Nie podniosła się już Izbica z tego upadku nawet po odzyskaniu niepodległości. Przeżyła jak inne polskie miasta ponure lata okupacji, a teraz boryka się nadal ze wszystkimi trudnymi problemami tzw. prowincji.
A jednak ani mieszkańcy, ani gospodarze osiedla i gromady nie mają zamiaru tkwić bez końca w martwocie i bezruchu. Tak charakterystyczne dla powiatu kolskiego przywiązanie do ech przeszłości - znalazło i tu swój wyraz, chociaż z autentycznych pamiątek historycznych pozostało jedynie kilka starych domów i pewne fragmenty architektury czy wyposażenia w kościele parafialnym, ocalone z wielokrotnych przeróbek.
Znani byli burmistrzowie i wójtowie izbiccy w XVII i XVIII w. i często spotykamy ich imiona w starych księgach i pergaminach. Nie mogą pozostać w tyle także ich współcześni następcy. Szczycą się więc i słusznie, pierwszym miejscem w powiecie w zbiórce na Społeczny Fundusz Budowy Szkół Tysiąclecia, w spłatach podatku gruntowego i dostaw żywca. Chwalą się zadrzewieniem terenu w ramach zobowiązań 1 Majowych. Cieszą się budową Ośrodka Zdrowia, na który 300.000 zł zebrano ze składek społeczeństwa i dochodów z różnych imprez.
Mimo braków większych przedsiębiorstw przemysłowych Izbica nie robi wrażenia miejscowości martwej i zaniedbanej. Jest jeszcze trochę skromna i prymitywna ale nie pozbawiona dobrych chęci i cennej inicjatywy.
20 maja br. zostanie tu oddana do użytku nowoczesna Lecznica dla Zwierząt. Miejscowe PGR zakłada na 4 ha ziemi plantację chmielu i planuję budowę suszarni. W r. 1963 rozpocznie działalność nowa szkoła w Podtymieniu.
 | | Nowe czasy w Izbicy Kujawskiej, tak jak we wszystkich wioskach Wielkopolski, charakteruzują się ogromnym rozwojem motoryzacji |
G. S. Samopomoc Chłopska uruchomiła w ubiegłych latach własnymi funduszami około 4 mln. zł - masarnię i piekarnię w Izbicy. Odbudowano i uporządkowano stację kolei wąskotorowej. Na kapitalne remonty przeznacza państwo 400.000 zł rocznie. W osiedlu domków jednorodzinnych mieszka już kilkanaście pracowników PGR. Czynnej jest kino na 300 miejsc, biblioteka publiczna i świetlica G. S. Przyjezdne teatry znajdują serdeczną gościnność w przyzwoitej salce Ochotniczej Straży Pożarnej. Klub sportowy L.Z.S. buduje piękne boisko, częściowo w czynie społecznym. Sekcja motorowa L.P.Z zorganizowała w dniu 1 maja udany rajd motocyklowy Izbica- Koło- Kłodawa - Izbica, długości 107 km. W Planie Pięcioletnim projektuje się budowę Łaźni Publicznej, bloku mieszkalnego i położenei nawierzchni na ulicach i placach.
Mimo tak poważnego kroku naprzód, nie należy jednak sądzić, że życie w osiedlu i gromadzie płynie zawsze radosnym i łatwym nurtem. Nierozwiązanym dotychczas i chyba nierozwiązalnym we własnym zakresie problemem jest nadmiar siły roboczej i niewykorzystanie możliwości jej zatrudnienia. A przecież bogate pokłady gliny mogłyby być podstawą dla przemysłu ceramiki budowlanej. Zaplecze owocowo-warzywne czeka na zakłady przetwórcze. Wspaniałe tereny turystyczne i wypoczynkowe w okolicy pełnej jezior czekają również na ich "odkrycie" przez właściwe instytucje i organizacje.
Kiedyż wreszcie nauczymy się "sprzedawać" (oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa) piękno naszego krajobrazu i bogactwo pamiątek historycznych, które zamiast czarować swoich i obcych - niejednokrotnie niszczeją niewykorzystane, a co gorsze zupełnie ogółowi społeczeństwa nieznane?
Ritterkreutzträgerzy
Ośrodkiem nadającym ton całej Izbicy i głównym krzewicielem kultury jest Liceum Ogólnokształcące. Powstało ono we wrześniu 1945 r. z inicjatywy Związku Samopomocy Chłopskiej jako wyraz przyjęcia i zrozumienia przez masy ludowe Manifestu Lipcowego. Urządzone dosłownie z niczego, ofiarnością i wysiłkiem społeczeństwa a upaństwowione i wzięte nareszcie pod opiekę władz w r. 1951, może służyć za przykład niejednej "pałacowej" szkole. Dyr. Wysłouch, którego losy wojny zagnały na ziemię kujawską z dalekiego Wilna, opowiada dowcipnie, ale i ze wzruszenia o chwilach narodzin Liceum.
 | | Dla upamiętnienia Tysiąclecia Panstwa Polskiego uczennice Liceum Ogólnokształcącego posadziły kilkanaście drzew |
Pierwszych 96 uczniów przynosiło na lekcje własne stołki i krzesła, a nieliczne grono pedagogiczne dokonywało cudów aby budynek byłej pastorówki upodobnić do prawdziwej szkoły. Nawet znalezione gdzieś w śmieciach portrety Ritterkreuzträgerów niemieckich posłużyły choć raz do słusznego celu i stały się początkiem pomocy naukowych. Na ich odwrotnej stronie powstawały bowiem rysunki, wykresy, mapy. Sam prof. Wysłouch malował raki, gady i płazy na lekcje biologii, chociaż jego specjalnością jest ... filologia klasyczna. Trudzili się i mozolili profesorowie, uczniowie, ofiarny Komitet Rodzicielski, ale ostatecznie dopięli celu i Liceum na zawsze pozostało w Izbicy.
Szkoła ma obecnie 145 uczniów i wypuszcza w tym roku w świat 21 maturzystów. Wielu z nich wraca po studiach na ziemię rodzinną i obejmuje stanowiska w szkolnictwie, aparacie handlu i administracji.
W szafie w gabinecie dyrektora pozostają z kolei pamiątki po byłych uczniach w postaci przyniesionych niegdyś starych książek, których tak wiele można znaleźć jeszcze można wśród porzuconych a niedocenianych rupieci w okolicznych domach. Te pierwsze przejawy zainteresowania młodzieży skarbami kultury narodowej, obudzone i pielęgnowane przez szkołę, są optymistyczną zapowiedzią na przyszłość.
Wesoło i pogodnie jest również na placu przed Liceum, gdzie chłopcy i dziewczęta sadzą młode drzewka, aby w ich cieniu i zieleni dorastały nowe pokolenia młodzieży wiejskiej, świadomej, ambitnej, pełnej zapału i chęci do pracy.
"Ziemia rodzi garnki"
Okolicy Izbicy Kujawskiej i Koła obfitują w stanowiska archeologiczne częściowo tylko zbadane i zabezpieczone. W lesie wietrzychowickim znajdują się 4 groby kujawskie pochodzące parę tysięcy lat sprzed naszej ery. W czasie kopania żwiru we wsi Obałki wydobyto 10 urn, które niestety uległy zniszczeniu mimo powiadomienia na czas najbliższej placówki naukowej. Często przy robotach drogowych i budowlanych robotnicy wykopują kamienne toporki, gliniane naczynia i części narzędzi z dawnych epok.
Czyżby w okresie Millenium nie dało się zmobilizować odpowiednich sił ludzkich i środków materialnych, aby te bezcenne zabytki uchronić przed zniszczeniem? Na pomoc i opiekę czeka także dworek Justysi nad malowniczym jeziorem... Najpiękniejsze zamiary GRN mogą spalić na panewce, gdy nie uzyska się zezwolenia na przejęcie obiektu i gdy zabraknie "trudnego pieniądza".
W. GOEBEL
|