autor: Ptasiek » pn cze 29, 2009 8:41 pm
Ach te "dyżurne" telefony...
Przed kilkoma minutami miałem ciekawą rozmowę. Dotyczyła dziwnej kuli nad Izbicą. Oto streszczenie rozmowy:
["To było w siedemdziesiątym trzecim roku w miesiącu żniwnym. Przyjechaliśmy wtedy właśnie na żniwa do rodziny. Kula spłaszczona nieco w elipsę, ale tak tylko trochę z dołu i troszkę bardziej od góry. Pojawiła się pomiędzy sosną na Kierholu a kikutem wiatraka( patrząc od strony dzisiejszej stacji paliw w Augustynowie). Była trochę mniejsza "na oko" od księżyca w pełni. Dominował kolor pomarańczowy. Była nieco jaśniejsza po brzegach i ciemniejsza w środku. Zjawisko miało miejsce w późnych godzinach wieczornych i trwało najmniej 20 minut. Po tym czasie zjawisko w ułamku czasu gwałtownie wykonało manewr tak jakby rysował ktoś znaczek fistaszka: w dół i gwałtownie w górę. Po sekundzie, dwóch znikło. Patrzyliśmy zdumieni na nie. Nawet jeden z obserwujących podśmiewał się, że tym razem to chyba nie p. Z. (pochodzący z Izbicy pilot podówczas tutaj niekiedy manewrujący) bo on by tak szybko takiego numeru nie zrobił i by było coś słychać, a tu była całkowita cisza."]
Tyle streszczenia rozmowy. Rozmówca bardzo dokładnie określił czas odnosząc go do ważnych w jego życiu spraw. Stąd wniosek, że moja sugestia daty dotyczy innego wydarzenia.
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5