Znam li ja tę historię podobnie jak Ty - szanowny i zacny @Ptaśku - jedynie z opowieści, polemik, prześmiewczych komentarzy. Chyba, że byłeś naocznym świadkiem owego lądowania Talibów w Klewkach i znasz ją z autopsji - wtedy masz prawo twierdzić, że jest ona prawdziwa lub nie. Opowieści Gasińskiego pozostają zatem kwestią wiary, domysłów i niczego więcej. No, ale nie o to chodzi. Nie poniosło mnie, ponieważ tak naprawdę nie oceniałem prawdziwości tejże historii, a użyłem jej jako synonimu opowiadania spreparowanych legend na potrzeby ludzi, polityki, niszczenia innych. Często po dyktando innych. Ktoś podobno w Klewkach widział Arabów i dorobił do tego legendę. Goodboy napisał, że A.M. podlewa drzewa wodą z solą. Jak sądzę obserwuje ową personę jak tworzy jadowity roztwór w skrytości piwnic, by zniszczyć przyrodę w okolicznym parku. Wytruwszy wszystko stworzenie różowymi pastylkami i pozbywszy się drzew zaśmieje się szyderczo bo zawsze marzył o życiu na martwej pustynii zatrutej smrodem z palonych masowo plastikowych butelek z zamkniętym w pustym garażu nieużywanym pojemnikiem na śmieci. A żeby zarobić na prywatne zakupy soli i trucizn stworzy w hotelu tajny (o którym jednak Goodboy dobrze wie) dom schadzek licząc na dozgonną wdzięczność znamienitych polityków, którzy to miejsce masowo odwiedzają celem niepohamowanej i dzikiej prokreacji. Sodomka z Gomorką
No ubawiłem się czytając te dyrdymały. Śmieszą mnie tak samo jak historia Gasińskiego. Podobno jej autor był inspirowany namowami innych, żeby w efekcie skompromitować Leppera. Ciekawe kto inspirował Goodboya do pisania takich rzeczy? No chyba, że facet naprawdę niesamowicie zmienił kurs, sposób myślenia i pisania. No, ale cuda się podobno zdarzają.

Droga długa jest, nie wiadomo, czy ma kres...