Po ponad 16 latach istnienia z dniem 27.12.2019 roku Forum Izbica zostało zamknięte. Od dziś nie ma już możliwości tworzenia, edytowania oraz usuwania istniejących tematów i postów. Rejestracja nowych użytkowników została zablokowana.

Nadal możliwe jest przeglądanie forum, postanowiłem pozostawić wszystkie wpisy, gdyż szanuje czas użytkowników, poświęcony przy ich tworzeniu.

Uzasadnienie: Ponad cztery lata temu (27.11.2015 roku) nastąpiło ujednolicenie profilu strony Izbica Kujawska Online.
Od tego czasu publikowane są na niej treści związane wyłącznie z historią, kulturą i turystyką naszego miasta i gminy. Treści publikowane przez użytkowników na forum często nawiązywały do spraw związanych z lokalną polityką, konfliktami, interesami, co kłóci się z ideą istnienia serwisu. Dodatkowo dynamiczny rozwój mediów społecznościowych spowodował spadek zainteresowania forum, a liczba wpisów w ostatnim czasie znacząco się zmniejszała. Nie widzę sensu, by forum nadal pozostawało aktywne. Mam nadzieję, że decyzja spotka się z Państwa zrozumieniem.

BŁAŻEJ NOWICKI
Administrator Izbica Kujawska Online



Księga Gości

Wypowiadajcie się na temat wszystkiego co się dzieje w naszym miasteczku i okolicach !

Moderator: blazej

Księga Gości

Postautor: aro » ndz sie 05, 2007 3:11 pm

Przeglądałem księgę gości i dostrzegłem bardzo ciekawe opowiadanie - poczytacie ?
664. Do SEba ponizej:

Asia, czemu sie nie podpisalas jak przy poprzednim wpisie kilka miesiecy wstecz?

Mysle, ze Twoj tata ma na imie Tadeusz, bardzo dobrze sie znalismy (bardzo dobrze pamietam Twoja babcie). Wszystko co Ci opowiadal o Izbicy z tamtych czasow, wspanialej atmosferze zarowno wsrod doroslych jak i dzieci, fantastycznie spedzanego przez nich (nas) wolnego czasu poza zajeciami szkolnymi (gry, zabawy, roznego rodzaju zajecia sportowe latem i zima, wycieczki, las, jezioro, staw tuz obok palacyku, ktory wowczas nalezal do zakonu "Orionistow") ..... to SWIETA PRAWDA.
Opowiadal Ci zapewne o Zagrodnicy, ksiezach i klerykach z nowicjatu zakonu "Orionistow", z pasja i sercem wychowujach swoich ministrantow, gromadzacych sie tam licznie i z zapalem z calej Izbicy a takze niemalze wszystkich okolic dookola niej, o tych ksiezach i klerykach organizujacych wazniejsze swieta i uroczystosci w cudownej, niezapomnianej atmosferze (chocby: * Boze Narodzenie z artystycznie wystrojonym i ruchomym zlobkiem i z "jaselka", choinka dla ministrantow i licznego wspanialego choru pani prof.
Stokowskiej "Skowronki", akademie, wyswitlanie filmow i przezroczy w kazda niedziele po wieczornej mszy sw. - przede wszystkim, kiedy dyrektorem byl ks. Antoni Mis; * dalej okres Wielkigo Postu z calodobowa adoracja ministrantow przy Grobie Pana Jezusa i przy tym zajecia w swietlicy; * Wielkanoc z niezapomniana nocna msza rezurekcyjna, odprawiana tylko ten jedyny raz w palacyku w parku i procesja dookola niego przy niesamowitych salwach i grzmotach, doslownie zapierajacych dech w piersiach, trudnych wprost do zniesienia dla uszu, wydawanych z tzw. kluczy, gdzie dla tych malych materialem wybuchowym mogla byc zwykla siarka od zapalek, ale dla tych duzych tzw "kaniflorek" (nie jestem pewien czy to jest poprawne), dostepny w tym czasie w sklepach chemicznych i chyba w aptekach - byc moze pan Gustowski, ojciec jednego ze starszych ministrantow, wlasciciel sklepu chemicznego przy ul. Zwirki i Wigury mial lepszy okres w swoim biznesie... Cala wiec ta procesja podczas tej rezurekcyjnej nocy przesuwala sie jak gdyby obok nieustannej kanonady eksplodujacych bomb;, kazdy taki wybuch nawet wizualnie dawal wrazenie silnej eksplozji. Bylo to niebezpieczne, ale smialkow bylo bardzo duzo, w wiekszosci to nawet nie ministranci (ci sluzyli do mszy i brali udzial w procesji) - chlopcy z calej Izbicy, mlodzi i prawie dorosli, juz od okolo miesiaca przed Wielkanoca przygotowywali sie do tego wydarzenia i w tym czasie w calej Izbicy rozbrzmiewaly kanonady, im blizej swiat tym czesciej..... Tak w Izbicy Kujawskiej celebrowano, manifestowano i obwieszczano swiatu Zmartwychwstanie Pana Jezusa.... pozniej byl dwudniowy dyngus, w domach rodzinnych i na ulicach, i pewnie bardziej skoncentrowany w okolicach parku i w Zagrodnicy; * idac dalej tym tropem, bardzo wzruszajace byly dwa miesiace, maj i pazdziernik - wieczorne nabozenstwa majowe i niezapomniane, uroczyste zakonczenie majowego poznym wieczorem ostatniego dnia miesiaca, przy pieknym, olbrzymim oltarzu usytuowanym od strony wschodniej palacu w parku, z procesja z lampionami idaca wzdluz wijacych sie w glab parku alejek, obok figurki Matki Bozej ze spiewem "Po gorach, dolinach"; jakim wspanialym akcentem podczas tej uroczystosci i rozbrzmiewajacymi na niej daleko i glosno piesniami maryjnymi byl kolorowy balon uniesiony wysoko w powietrze, napelniony gazem, pozyskanym ze zwyczajnie rozpalonego malego ogniska i przy tym ogromny aplauz, oklaski ogromnej rzeszy mieszkancow Izbicy i jej okolic wypelniajacych ciemny park.
Pazdziernik byl rowniez szczegolnym miesiacem (rozancowym) i mial swoje uznanie wsrod mieszkancow Izbicy.

I pomyslec, ze tu do Zagrodnicy tak gromadnie podazali mieszkancy z calej Izbicy i okolic, a wielu nawet z bardzo odleglych. W takiej atmosferze zylismy caly okragly rok, tu sie rodzily przyjaznie i zdobywalo przygotowanie do zycia. Byl to zapewne wyjatkowy fenomen, ktory zasluguje na wspomniene chocby z uwagi, ze dotyczyl ogromnej rzeszy mieszkancow, utrzymujacych bardzo bliska wiez z Zagrodnica a juz szczegolnie dzieci i mlodziezy, dla ktorych Zagrodnica i Orionisci byly wszystkim; przedszkolem, szkola, uniwersytetem, osrodkiem kultury i rozrywki, dla ludzi starszych tym wszystkim po trochu i dodatkowo znaczacym ukojeniem po trudach dnia codziennego.
Napewno byla pewna czesc mieszkancow, ktora stala nieco na uboczu od kosciola (takie czasy), oraz pewna czesc wylacznie zwiazana z naszym kosciolem parafialnym, wydaje mi sie jednak, ze generalnie nikt od nikogo tutaj nie stronil. Zapalency Zagrodnicy o swoim kosciele parafialnym nie zapominali.

Chcialbym jeszcze przy tej okazji mile wspomniec ksiezy Zagrodnicy, ktorzy zaskarbili sobie serca i pamiec wszystkich przedeptujacych sciezki, drozki, drogi, ulice wiodace do Zagrodnicy .... a wiec: ks. ks. dyrektorow (Jozef Prochot, (?)Mis; pozniejszy prowincjal, Antoni Szal; rowniez prowincjal, Jan(?) Kucha; prowincjal, Ryszard Szurek; kleryk naszego nowicjatu, Jan Zak; kleryk - wszyscy bardzo lubiani).
Szczegolnie zasluzyl sie w tamtym okresie ks. Zygmunt Ryzko, niezwykle popularny i lubiany, organizator ministranckiej spolecznosci, imprez, wycieczek pieszych, rowerowych do lasu i nad jezioro, zabaw swietlicowych i na powietrzu, roznych gier zespolowych, nauczyciel przygotowujacy do najprzerozniejszych akademii i wydarzen kulturalnych.... popularne wsrod nas byly kolorowe "kominy" w gablotce ministranckiej, swiadczace o tym kto wiecej sluzyl do mszy sw., przescigalismy sie w chodzeniu na msze rano o 6:15 i wieczorne nabozenstwa ... byly pochwaly, wyroznienia, nagrody i wszyscy przy tym byli zadowoleni, pelni zapalu do sluzenia i do zabawy.... calymi gromadami z roznych stron Izbicy tam podazalismy.
Fantastyczne wspomnienia!

Przez nowicjat przewinelo sie wielu (setki) oddanych zakonowi klerykow, wspomagajacych ksiedza Ryzke, pamietam ich doskonale bardzo wielu - nazwiska, ktore bardziej utkwily w pamieci; ks. ks. Jacek Marzuchowski ze Zdunskiej Woli, po swieceniach dosc wczesnie wyjechal do Stanow; wyjatkowy wesolek Janusz Orlowski, pozniej w Brazylii; Pyrzynski, tworzacy wspanialy duet z ks. Orlowskim na akademiach; Sadlo; wspanialy artysta br. Cichy, wykonawca zlobkow i wszystkich dekoracji artystycznych, pieknie wygrywal piesni na lisciach .... trudno wymieniac i pamietac nazwiska.
Mielismy tez oddanych zakonowi starszych juz braci zakonnych, wykonujacych tu wszelkie prace fizyczne (dosc sedziwy juz brat Szymon z dluga, kedzierzawa broda, przypominajacy pustelnika oraz brat Lukasz, pracowity gospodarz). No i oczywiscie zawsze rozmodlone, pracowite siostry zakonne, tutejsze kucharki i gosposie dbajace o cala kaplice.

Poza Zagrodnica Izbicczanie tradycyjnie, mimo przeszkod i zakazow, brali udzial w pielgrzymce do Brdowa, odpustach, celebracji Bozego Ciala itd.
Mysle, ze mozna by tu wspomniec proboszcza naszego kosciola parafialnego, ks. Stanislawa Gore, znanego radiestety, ktory rozslawial Izbice rozpoznajac choroby swoja rozdzka i serduszkiem na lancuszku i leczac ziolami; jego salka na plebanii zawsze byla zatloczona przybylymi pacjentami z calej Polski. Huba z olchy, bursztyn, lancuszki z miedzi, galezie z brzozy, liscie brzozowe, sloma owsiana i wiele innych ziol to jego nabardziej popularne zalecenia.... bylismy dumni z niego i nam czesto pomagal. Po nim przybyl ks. Jozef Nocny, uznany stanowczy gospodarz, ukonczyl wiele powaznych renowacji wewnatrz i zewnatrz kosciola i obiektow towarzyszacych oraz cmentarza Proboszczem byl dlugo, do czasow "Solidarnosci", stanu wojennego i wielu jeszcze lat najtrudniejszego okresu dla Kosciola i Polakow po stanie wojennym. Glowy w piasek nie chowal, ale to juz dalsza historia.

Targi i jarmarki cieszyly sie duza popularnoscia. Byla to jedna z wiekszych atrakcji Izbicy, cos z piosenki Maryli Rodowicz, niewatpliwie rowniez znaczaco regulujaca zycie spoleczne i gospodarcze mieszkancow.

Mlodziez rowniez sama potrafila sobie organizowac wolny czas, przezywac go wesolo i pozytecznie ... miasteczko male, a mielismy wiele samodzielnie zorganizowanych grup podworkowych, bez niczyjej pomocy organizujacych sobie zawody pilkarskie, lekkoatletyczne, wycieczki kolarskie, sporty zimowe... byly na Kierholu zbrojne bitwy na wzor bitwy pod Grunwaldem, w pelnym rynsztunku z mieczami, toporami, tarczami ... tam sie ponosilo smierc, wszystko odbywalo sie uczciwie, okreslonych regul sie przestrzegalo, nieporozumien nie bylo.
Koledzy, kolezanki odwiedzali sie wzajemnie w domach, czesto wolne chwile spedzajac razem jak kto lubil, gier i roznych pomyslow domowych nie brakowalo, z roznymi edukacyjnymi zainteresowaniami wlacznie.
Byly tez i zabawy szkolne, w starszym wieku prywatki ...... i wiem, ze temu wszystkiemu towarzyszyla duza uczciwosc, szczerosc, honor itp. wspaniale cechy.
Mogla i wtedy zdarzyc sie chwilowa klotnia czy jakas sporadyczna bojka w szkole czy na ulicy, ale to juz normalne jak swiat swiatem, jednak te momenty szybko szly w niepamiec i nikt od nikogo zadnej zlosliwosci nie odczul. Na pierwszym planie byly zabawy i wzajemne wspieranie sie.

Byli ministranci Zagrodnicy i dziewczeta z choru pani prof. Ireny Stokowskiej, rozspiewane w piesniach religijnych "Skowronki", moga wiele zaswiadczyc o tamtym okresie Izbicy Kujawskiej... A przewinelo sie ich tam ze ho... ho... hoo......!
Osobiscie bylem ministrantem w Zagrodnicy w latach 1955 - 1965; mialem w tym czasie kolegow ministrantow (kolezanki tez...)duzo starszych od siebie, mniej wiecej rowiesnikow i duzo mlodszych od siebie. Mysle, ze pamietam wszystkich. Niektorzy niestety nawet nie zyja.
Z najwieksza przykroscia przyjmuje fakt, ze pokolenie naszych rodzicow, ktore wskazalo nam droge do Zagrodnicy i nawet nam towarzyszylo (w uroczystosciach, imprezach) niemalze kompletnie jest juz nieobecne na tym swiecie ...... szkoda!

A ze owczesne zycie izbickie mialo wspanialy efekt wychowawczy dla bylych mieszkancow Izbicy Kujawskiej, rozproszonych teraz po roznych zakamarkach kraju i swiata, widac po wpisach w ksiedze gosci i na innych stronach pana Blazeja, miedzy innymi bylych ministrantow i "Skowronkow" a nawet mieszkancow nowicjatu z Zagrodnicy.

Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich tych, z ktorymi sie zetknalem w Izbicy Kujawskiej, ktorych pozdrowic jeszcze mozna, przede wszystkim ks.Orionistow, obecnych i bylych rowniez roproszonych mieszkancow nowicjatu, bylych wspolministrantow, "Skowronki", wszystkich moich kolegow i kolezanki, znajomych z Izbicy i... moja rodzine.

No a Ty, Asia, odwiedzaj Izbice czesto, tam masz duzo znajomych... pozdrowienia dla Twojego taty.

Szczesc Wam wszystkim Boze

Ryszard D. ..... dwadziescia lat na "wygnaniu".

ps. jak p. Blazej pozwoli i nie skasuje mi tego wszystkiego, to - jesli mi sie uda - wkleje jeszcze ten wpis w komentarzach na stronie z artykulem dotyczacym ostatniej uroczystosci u ksiezy Orionistow w Zagrodnicy (dla tych, ktorzy tam komentuja).
Na marginesie chcialbym sprostowac pewna informacje podana na tych stronach. Chodzi o palac w Zagrodnicy, ktory nie zostal kupiony przez Orionistow a podarowany im przez dzidziczke p. Wodzynska, ktora doskonale pamietam. Dla ciekawostki dorzuce, ze nie utrzymywala blizszego kontaktu z obecnymi owczesnie gospodarzami palacu, a w kazda niedziele truchtala z laseczka do kosciola parafialnego, gdzie miala przez siebie wybudowana kapliczke i tam sie modlila.
Ryszard D

2007-07-24 10:38:36

Awatar użytkownika
aro
starszy chorąży
starszy chorąży
 
Posty: 193
Rejestracja: pn sty 08, 2007 8:03 pm
Lokalizacja: izbica

Postautor: blazej » ndz sie 05, 2007 3:18 pm

Bardzo interesujące, oby więcej podobnych wpisów w księdze gości, właśnie po to ona jest. Wypada tylko podziękować p. Ryszardowi za to, że podzielił się z nami wspomnieniami.
Izbica Kujawska Online
URL: www.izbica-kujawska.com (dodatkowy: www.izbica-kujawska.pl)
e-mail: kontakt@izbica-kujawska.com

Obrazek
Awatar użytkownika
blazej
Administrator
Administrator
 
Posty: 485
Rejestracja: pt sie 01, 2003 10:25 am
Lokalizacja: Izbica Kujawska/Toruń

Postautor: kokeszko7 » ndz sie 05, 2007 8:30 pm

Przyznam, że do księgi gości nigdy nie zaglądam ale teraz już będę. Takich perełek nie można ominąć!

Panie Ryszardzie: dziękujemy i prosimy o jeszcze... :)
Awatar użytkownika
kokeszko7
podpułkownik
podpułkownik
 
Posty: 536
Rejestracja: czw lis 09, 2006 6:12 pm

Postautor: Ptasiek » ndz sie 05, 2007 8:51 pm

Dziś przeżyłem niesamowitą przygodę z historia Izbicy. Oto ok godziny 17 zatrzymał sie koło mego domu samochód na dolnośląskich numerach. Wysiadł z niego bardzo starszy pan i jego również już niemłody syn. Po krótkiej rozmowie okazało się, że w sentymentalną podróż swego dzieciństwa i młodości wyruszył p. Wysłouch syn p.Wysłoucha, wykładowcy izbickiego gimnazjum i późniejszego liceum z wczesnych lat powojennych. Ów starszy pan obiecał mi, że odwiedzi naszą ( Błażeja :wink: ) stronę internetową i coś więcej opowie już za pomocą klawiatury. Trzymam kciuki i bardzo jestem ciekaw czy i co z tego wyniknie.

Nie umieszczam więcej szczegółów rozmowy, ponieważ miała charakter bardzo osobisty i dotyczyła bezpośrednio domu w którym mieszkam. Nie mam na to upoważnienia. :?
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: kokeszko7 » ndz sie 05, 2007 8:54 pm

To rzeczywiście niesamowita przygoda :) :) :)
Awatar użytkownika
kokeszko7
podpułkownik
podpułkownik
 
Posty: 536
Rejestracja: czw lis 09, 2006 6:12 pm

wizyta gosci

Postautor: kujawiaczek ci ja » śr wrz 12, 2007 10:50 am

Wedlug mojej wiedzy,wizyta gosci z Dolnego Slaska,wiazala sie z osoba Seweryna Wysloucha-wybitnego historyka wroclawskiego,ktory okupacje spedzil pod Izbica a nastepnie -chyba kilka miesiecy-uczyl w nowozalozonym liceum.Ztego co wiem,jego zaslugi dla Wroclawia zostaly docenione:jego imieniem jest nazwana aula na U.W.i jedna z ulic.Pochodzil z rodziny ziemianskiej na Kresach,patriotycznej i wielce zasuzonej.Dlugoletni dyrektor liceum-Henryk Wyslouch-byl jego dalekim krewnym.
kujawiaczek ci ja
szeregowy
szeregowy
 
Posty: 11
Rejestracja: czw wrz 06, 2007 9:22 pm

Re: wizyta gosci

Postautor: Ptasiek » śr wrz 12, 2007 8:33 pm

kujawiaczek ci ja pisze:.Dlugoletni dyrektor liceum-Henryk Wyslouch-byl jego dalekim krewnym.


...i we wojnę pracował we folwarku na którego resztówce mieszkam... Nie! Źle! Ten gość mówił, że to JEGO krewny był dyrektorem w Izbicy. A sam już nie wiem. Może się odezwie i rozwieje wątpliwości. Boć obiecał to zrobić.
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: Ptasiek » wt paź 30, 2007 10:10 pm

Obrazek

Zdjecie przedstawia p. Henryka Wysłoucha (z lewej). Pytanie do forumowiczów. Czy to ten sam izbicki dyrektor?
Zdjęcie zaczerpnięte z książki dostępnej on-line, z jej pierwszego rozdziału : http://www.literatura.zapis.net.pl/okre ... k_bylo.htm
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm


Wróć do Ogólne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość