"Patriotyzm jest jak rasizm".

Ploty, ploteczki.. ;)

"Patriotyzm jest jak rasizm".

Postautor: Ptasiek » ndz sie 19, 2007 7:37 pm

Gazeta Wyborcza pisze:Patriotyzm jest jak rasizm
Tomasz Żuradzki*
2007-08-17, ostatnia aktualizacja 2007-08-16 17:14

Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety
W środę pod moimi oknami przedefilowały setki ludzi wyszkolonych do zabijania innych ludzi. Przejechały dziesiątki pojazdów skonstruowanych w ten sposób, by jak najskuteczniej niszczyć inne pojazdy i eliminować ich kierowców. Przeleciało kilka samolotów przeznaczonych do walki z innymi samolotami i zrzucania śmiercionośnych bomb. Impreza zgromadziła tłumy: tatusiowie w podnieceniu robili zdjęcia, mamy próbowały choćby na chwilę usadzić swoje pociechy na krawędzi prawdziwego wozu bojowego - maszyny do zabijania, która w ciągu sekundy może rozwalić dziesiątki naszych wrogów.

Zauroczeni przemocą

Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej. Krwawe porachunki między grupami konkurującymi o terytorium, żywność i kobiety nie są typowe wyłącznie dla homo sapiens - większość naczelnych jest równie brutalna jak ludzie, a przemoc stosuje przede wszystkim wobec członków innych grup. To właśnie po małpach odziedziczyliśmy te cechy, które owocują tak dziś gloryfikowanym przez prawicę egoizmem plemiennym czy narodowym.

Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku - zawsze wprawiała mnie w zdumienie. Tym bardziej że wydaje się całkowicie sprzeczna z deklarowanym jednocześnie przywiązaniem do etyki chrześcijańskiej, która stara się oddzielić człowieka od reszty świata przyrody maksymalnie grubą kreską, a samą przemoc - nawet w stosunku do wrogów - potępia z całą surowością.

Choć potrafię zrozumieć tę dziką ekscytację, jaką maszyny do zabijania wzbudzają u większości ludzi (przyznajmy ze wstydem: głównie mężczyzn), to nie potrafię pojąć, dlaczego jest ona nie tylko tolerowana, ale i promowana przez państwo. Wydaje się przecież, że masowa ekstaza warszawiaków na widok kilku maszyn do zabijania oraz wyjątkowe poważanie, z jakim traktuje się żołnierzy - ludzi, którzy dobrowolnie chcą zabijać innych - to jaskrawy przykład kultywowania skłonności morderczych. To tak, jakbyśmy zbiorowo podziwiali ociekającą krwią piłę, którą jakiś zwyrodniały morderca poćwiartował swoją ofiarę. I tak, jakby była ona wożona w specjalnej gablocie przez centrum stolicy na koszt państwa i ku uciesze gawiedzi.

Nie wiem, czy którekolwiek z urządzeń prezentowanych w Alejach Ujazdowskich było w rzeczywistości wykorzystywane do zabijania ludzi. Ale gdyby którąś z armat opatrzono tabliczką: "Z tego oto działa nasi dzielni chłopcy zabili tysiąc talibów" - nie wątpię, że właśnie ona cieszyłaby się szczególnym powodzeniem wśród przechodniów. Wzorowi tatusiowie-patrioci kazaliby synom pozować na jej tle, a mamusie - równie gorące patriotki - zwracałyby uwagę córek na przystojnych żołnierzy, którzy własnoręcznie odpalali to cudo, które rozrywało na strzępy i wypruwało wnętrzności z naszych wrogów.

Moralność egoizmu narodowego

Parada to tylko zabawa - mógłby ktoś odpowiedzieć. A zabawa, jak to zabawa, jest bezmyślna. Jest ucieczką od refleksji i odpowiedzialności. Jeśli jednak spojrzymy na środową defiladę z moralnego punktu widzenia (a nie oczami pięciolatka zafascynowanego kolekcją żołnierzyków), musi ona wydać się nam czymś wyjątkowo odrażającym. Zakładając oczywiście, że nie utożsamiamy moralności z regułami zachowania, które najlepiej służą przetrwaniu naszych genów.

Z bezstronnego punktu widzenia, który charakteryzuje myślenie moralne, patriotyczne uniesienia i przedkładanie zobowiązań wobec jednych ludzi nad zobowiązania wobec innych tylko dlatego, że akurat żyją na niewłaściwym skrawku ziemi, są jak rasizm. Różne traktowanie ludzi ze względu na ich kolor skóry nie różni się niczym od różnicowania ich na podstawie miejsca zamieszkania. To, co liczy się przy moralnej ocenie postępowania, to obiektywny stan świata, a nie rezultat oglądany z takiego czy innego partykularnego punktu widzenia. Dlatego granice państw nie wyznaczają granic naszych zobowiązań moralnych, a życie każdego człowieka powinno posiadać dla nas taką samą wartość - bez względu na to, czy ów człowiek jest czarny, czy biały, czy mieszka po tej stronie Odry czy po drugiej. Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po dawno zapomnianych sposobach życia. A przedkładanie interesów obywateli państwa, w którym akurat żyjemy, ponad interes pozostałych ludzi jest poważnym występkiem moralnym.

Peter Singer, etyk z Princeton, w wydanej niedawno po polsku książce "Jeden świat" zwrócił uwagę, że w czasach, w których przyszło nam żyć, patriotyzm może też prowadzić do katastrofalnych skutków praktycznych - m.in. z powodu zmian klimatycznych, globalizacji czy zagrożenia terroryzmem.

Singer pisze, że żyjemy w świecie, w którym mamy tylko jedną atmosferę, jedną ekonomię, jedno prawo i stanowimy jedną wspólnotę. Efekt cieplarniany wywołany przez emisję dwutlenku węgla w krajach Zachodu może doprowadzić do katastrofalnych powodzi w Bangladeszu, w wyniku których zginą tysiące ludzi. Podobnie jest z gospodarką: subsydiowanie produkcji rolnej przez Unię Europejską może w krajach Afryki pociągnąć za sobą śmierć tysięcy ludzi na łatwo wyleczalne choroby. Nie umieraliby tak łatwo, gdyby ich kraje miały za co kupić lekarstwa. Ale pieniędzy nie mają, bo jedyny produkt, który mogłyby eksportować do Europy, to żywność, przed którą się bronimy niesieni patriotycznymi zrywem do popierania tego, co "nasze". Patriotyzm nie jest więc zawsze - jakby się wydawało na pierwszy rzut oka - postawą niewinną i chwalebną, które winniśmy w sobie pielęgnować i bezkrytycznie krzewić wśród dzieci. Czasami nie różni się niczym od najkrwawszych form egoizmu narodowego czy rasizmu. Typowy patriota to ktoś, kto nie jest w stanie zgodzić się na drobną nawet niedogodność dla swojej wspólnoty, by ratować czyjeś życie w odległym kraju.

Ci, którzy twierdzą, że z moralnego punktu widzenia patriotyzm jest postawą pożądaną, muszą uznawać, że wartość życia człowieka zmienia się wraz z jego narodowością. Skoro jestem Polakiem, to nie muszę poważać Niemców. Afrykańczycy zaś mogą mrzeć jak muchy - nie ruszy mnie to, bo są daleko i nie z mojego plemienia. Taka postawa przeczy jednak tezie, że moralność i sprawiedliwość nie powinny padać ofiarą różnic narodowych, które są odbiciem przypadkowych układów plemiennych sprzed setek i tysięcy lat. Czy fakt, że kilka tysięcy lat temu jedno plemię osiedliło się nad rzeką, a drugie w górach, ma mieć teraz wpływ na to, czyje życie przedkładam nad inne - tych znad rzeki nad tych z gór, albo odwrotnie?

Podział świata na państwa narodowe jest przypadkowym i krótkim epizodem w dziejach ludzkości - istnieje nie dłużej niż jakieś 150 lat. Współczesny model patriotyzmu, do którego odwołują się polscy przywódcy, powstał w końcu XIX wieku, kiedy masy zaczęły wkraczać na scenę polityczną i uświadamiać sobie, że są akurat Polakami, a nie po prostu "tutejszymi". Cześć powstających wówczas partii politycznych (na ziemiach polskich była to przede wszystkim Narodowa Demokracja) postanowiła wykorzystać najniższe instynkty owego niewykształconego ludu - nienawiść do wszystkiego, co inne i obce. W tym sensie nowoczesny patriotyzm jest równolatkiem nowoczesnego antysemityzmu.

Nowy cud nad Wisłą

W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury - komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Od środy stały także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów naszych bliźniaków. Państwo, które nie jest w stanie zbudować ani kilometra równej autostrady, nie jest w stanie rozwiązać problemów służby zdrowia, ba, nie jest w stanie uchwalić nawet poprawnej ustawy lustracyjnej, urządziło ludowi igrzyska.

Z pragmatycznego punktu widzenia, który ostatnio staje się jedynym sposobem patrzenia na sprawy publiczne przez rządzących, jest to jakoś zrozumiałe. Z braku jakichkolwiek innych osiągnięć defilada była niewątpliwym sukcesem. Żaden samolot nie spadł. Nie wystrzelił przypadkowo żaden czołg. Żaden żołnierz z nudów nie pociągnął za spust pistoletu. To prawie jak kolejny cud nad Wisłą. Można ogłosić w TVP, że IV RP to pasmo sukcesów.

Przynajmniej w organizowaniu imprez plenerowych.

*Tomasz Żuradzki - filozof i politolog, absolwent UJ i London School of Economics, przygotowuje doktorat z etyki


Ręce opadają. Jak długo jeszcze ta gadzinówka będzi truć serca i sumienia ludzi? :cry: Jak długo jeszcze manipulacja będzie normą w dziennikarstwie? Jak długo jeszcze, zwłaszcza u młodzieży, zatruwac się będzie opiniotwórczymi platformami podstawowe wartości, które w swoim czasie ocalały tak Europę jak i Polske. Głupiec nie rozumie, że za Wandeę ginęli z miłości do niej, choć nie była ich. Głupiec nie rozumie, że "igrzyska" takie jak w Warszawie są potrzebne i RÓWNIEŻ mają przełożenie ekonomiczne. Głupiec nie może pojąć, że właśnie dzieki takim działaniom jak te w Warszawie niektóre państwa są dziś u szczytu potęgi. Wreszcie tenże całkowicie zdaje się nie dostrzegać, że czym innym jest myślenie kategorii klanu i myta (Arabia, Afryka) a czym innym przywiązanie do ziemi i tradycji przodków.

Zapraszam do dyskusji o patriotyzmie.
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: miras » czw sie 23, 2007 11:28 pm

W "GW" ukazał się tekst Tomasza Żuradzkiego dowodzący, że "patriotyzm jest jak rasizm". Autor, oczywiście, w jakimś sensie ma rację. Patriotyzm jest jedną z form realizowania się ludzkiej skłonności do łączenia się w grupy i do preferowania grupy własnej. Skłonność taka może przybrać formę "patriotyzmu", "rasizmu", "feminizmu", czy "syjonizmu" (nawiasem mówiąc, czy Żuradzkiemu przeszłoby przez gardło: "syjonizm jest jak rasizm"?). Można identyfikować się też z "klasą robotniczą", "gejami" czy klubem sportowym. I z wielu, wielu innymi zbiorowościami. Najczęściej każdy z nas czuje zresztą związek z kilkoma różnymi grupami na raz (choć nie z każdą równie silny). Krótko mówiąc, patriotyzm jest fenomenem głęboko ludzkim, dobrze osadzonym w historii gatunku. Co zresztą Żuradzki przyznaje, pisząc, że jest to pozostałość po czasach, gdy "hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety".

Nie wiadomo jednak dlaczego autor uznaje zarazem patriotyzm za "zbędny relikt przeszłości" i pozostałość po "dawno zapomnianych sposobach życia". Dość porozglądać się po świecie, by zauważyć, że ludzie - jak zawsze - łączą się w grupy, rywalizują i wiodą wojny o zasoby (choć niekoniecznie tylko o "terytorium, żywność i kobiety"). Skąd więc ten "relikt" i "zapomniane sposoby życia"? Być może idzie o obiekt identyfikacji. Państwo narodowe. Ale ten trop jest wątpliwy. Żauradzki nie ogranicza się do dowodów na efemeryczny charakter państwa narodowego. Uderza w tony moralisty i potępia przedkładanie własnej grupy ponad inne jako takie. Nieważne, czy idzie o identyfikację z ojczyzną czy z Unią Europejską... Słowem - każda grupowa identyfikacja "jest jak rasizm". Patriotyzm jest jak rasizm, więc jest zły, każda identyfikacja grupowa jest jak patriotyzm, więc każda identyfikacja grupowa jest zła – tak to chyba, według Żuradzkiego wygląda...

Ale jeśli nie identyfikacja z grupą, to co? Oczywiście – brak identyfikacji z grupą. Tylko – czy nie byłoby to ... nieludzkie? Czy człowiek nie musiałby pogwałcić swojej natury, by zadowolić Żuradzkiego? I czy to w ogóle możliwe? Człowiek taki, byłby kimś na kształt libertynów markiza de Sade, czy strinerowskiego Jedynego - ale to są modele teoretyczne. Życie zna jednak wcielenie tych modeli. To psychopaci. Psychopaci stanowią światy same dla siebie, nie związane z innymi – poza związkami czysto instrumentalnymi. Ale te ostatnie trudno nazwać „zaangażowaniem emocjonalnym”. "Winne" są tu - najprawdopodobniej - takie, czy owakie nieprawidłowości w działaniu czołowych płatów mózgu odpowiedzialnych za ludzkie "kompetencje społeczne". Jeśli więc "patriotyzm jest jak rasizm", to "brak patriotyzmu jest jak psychopatia".
Awatar użytkownika
miras
pułkownik
pułkownik
 
Posty: 610
Rejestracja: śr paź 25, 2006 3:10 pm

Postautor: Ptasiek » wt gru 25, 2007 10:19 pm

Upłynęło trochę czasu od ostatniego wpisu w tym temacie. Proponuję przejrzenie i przy okazji doskonałą lekcję patriotyzmu (polskiego) w wydaniu chorwackim. Myślę, że poroblemów ze zrozumieniem nie będzie :wink: .
Chorwaci o swych ulubionych pobratymcach
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm


Wróć do Na każdy temat

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron