NIEWYJAŚNIONE ZJAWISKA

Ploty, ploteczki.. ;)

NIEWYJAŚNIONE ZJAWISKA

Postautor: miras » czw maja 03, 2007 7:35 pm

5 letnia matka

Lina Medina (ur. 27 września 1933 w Paurange, Peru) – najmłodsza znana matka w historii medycyny. Urodziła mając 5 lat, 7 miesięcy i 21 dni.

Lina została zawieziona do szpitala przez rodziców z powodu rosnących rozmiarów jej brzucha. Na początku przypuszczano nowotwór, jednak badania lekarskie wykazały, że dziewczynka jest w siódmym miesiącu ciąży. Dr Gerardo Lozada wziął ją do Limy, wcześniej zasięgając porady innych lekarzy, którzy potwierdzili, że Lina faktycznie jest w ciąży. Po półtora miesiąca, 14 maja 1939, Lina urodziła chłopca przez cesarskie cięcie, potrzebne z powodu małych rozmiarów kości miednicznej dziewczynki. Jej przypadek został szczegółowo udokumentowany przez dr. Edmundo Escomela w La Presse Medicale, wraz z informacjami, że pierwsza miesiączka wystąpiła u niej w wieku ośmiu miesięcy, piersi uwydatniły się w wieku czterech lat, a w wieku pięciu lat jej kość miedniczna rozszerzała się i kości dziewczyny były bardzo rozwinięte.

Jej syn po urodzeniu ważył 2,7 kg i został nazwany Gerardo, po doktorze Gerardo Lozadzie. Rósł w przekonaniu, że Lina jest jego siostrą. Pomimo dobrego stanu zdrowia umarł w 1979 z powodu choroby szpiku kostnego.

Nigdy nie pojawiły się dowody na to, że ciąża Liny Mediny powstała w inny sposób niż normalny, ale ona sama nigdy nie ujawniła tożsamości ojca, ani okoliczności, w których doszło do zapłodnienia. W 2002 odmówiła udzielenia wywiadu agencji prasowej Reuters. Aktualnie mieszka w jednej z najbiedniejszych dzielnic w Limie, znanej jako Chicago Chico.

Istnieje opublikowana fotografia, dokumentująca historię Liny Mediny. Fotografia, o kiepskiej jakości, przedstawia Linę Medinę w kwietniu 1939, kiedy była w siódmym i pół miesiącu ciąży.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/e ... medina.jpg
Awatar użytkownika
miras
pułkownik
pułkownik
 
Posty: 610
Rejestracja: śr paź 25, 2006 3:10 pm

Postautor: Ptasiek » czw maja 03, 2007 8:20 pm

Bardzo ciekawy temat i bardzo ciekawy wątek inicjatywny. Gratuluje pomysłu.

To może inny "cud":

[b]Wyleczona z wścieklizny
(...)
Wścieklizna od zarania dziejów wzbudzała szczególny strach. Atakując mózg, powoduje pobudzenie, niepokój i drgawki. Jej ofiary, gdy tylko próbują się napić bądź coś zjeść przeszywa ból kurczących się mięśni gardła i przełyku. W końcu tracą przytomność i ulegają paraliżowi. Aż do chwili śmierci miewają okresy świadomości, podczas których opowiadają o swoich straszliwych lękach i cierpieniu. I choć szczepionki przeciw wściekliźnie mogą zapobiec rozwojowi choroby, to do tej pory lekarze nie dawali żadnej nadziei chorym, u których nie udało się wytworzyć odporności wkrótce po pogryzieniu przez wściekłe zwierzę. W momencie, gdy się pojawiały się pierwsze objawy – najczęściej w dwa miesiące po ukąszeniu – śmierć była nieunikniona.(...)

I właśnie te dwa fakty zainspirowały naszą strategię. Najwidoczniej wirus wścieklizny jest zdolny, nie uszkadzając mózgu, przekonać go, by zabił resztę ciała. Gdyby więc udało się nam „wyłączyć” mózg – na przykład wprowadzając Jeannę w śpiączkę – to może uchronilibyśmy ją przed zniszczeniem organizmu, dając zarazem układowi odpornościowemu szansę na zwalczenie wirusa.(...)

Szacowaliśmy, że układ odpornościowy Jeanny będzie potrzebować od pięciu do siedmiu dni, żeby wytworzyć swoiste przeciwciała przeciw wirusom.(...)Zamiast skrajnego zamieszania, jakie zwykle towarzyszy opiece paliatywnej nad chorymi na wściekliznę, u nas panował spokój. Przez cały czas trwania śpiączki nie zdarzyły się większe komplikacje. Pod koniec tygodnia organizm Jeanny zaczął wytwarzać duże ilości przeciwciał neutralizujących, które uniemożliwiały wirusom wnikanie do kolejnych komórek.(...)


Oczywiście dziewczynka przeżyła, jest zdrowa. Tymczasem wypadek streszczony powyżej pokazuje jak młody świeży umysł naukowca, potrafiący łamać zatwardziałe schematy czyni cuda. Całość artykułu tutaj:
http://portalwiedzy.onet.pl/,17280,1407 ... pisma.html
:idea:
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: miras » pt maja 04, 2007 8:45 am

Deszcz żab nad Serbią - 10 kwietnia 2007

Serbski dziennik "Blić" w wydaniu z 10 kwietnia informuje o "deszczu żab", którego doświadczyli dzień wcześniej mieszkańcy miejscowości Odzaci. Mieszkańcy opisywali, jak tysiące małych żab spadło z "dziwnie wyglądającej chmury która pojawiła się nagle i nie wiadomo skąd przybyła". "Zastanawialiśmy się, co się stało, gdy żaby nagle zaczęły spadać. Myśleliśmy nawet w pewnym momencie, że to eksplodował samolot transportujący płazy".

Ekspert klimatologii, Slavisa Ignjatovic, powiedział jednak, że istnieje proste naukowe wytłumaczenie dla tego zjawiska: "Trąba powietrzna mogła wessać żaby z jakiegoś jeziora, morza lub jakiegoś innego zbiornika, a potem mogła przenieść je do Odzaci, gdzie żaby spadły na ziemię. Jest to potwierdzone naukowo zjawisko".

Niezwykłe deszcze żab, ryb i innych zwierząt, a także przedmiotów, są zjawiskiem stosunkowo rzadkim, aczkolwiek dość niezwykłym. Wystarczy wymienić choćby deszcz robaków, który przeszedł w marcu 2006 roku nad Polską, dokładnie nad Krosnem w województwie małopolskim. Na żywych stworzeniach się nie kończy. W 1971 roku mieszkańcy Los Angeles oddali do banku ponad pół miliona dolarów w banknotach, które spadły nie wiadomo skąd, zaś w 1990 roku Nowy Jork nawiedził deszcz starych monet z lat 50. W 1690 roku na jednej z farm w Wielkiej Brytanii znaleziono "masło" - cuchnącą oleistą ciecz jasnobrązowego koloru, a pod koniec XIX wieku podczas ćwiczeń na poligonie w Nowym Jorku wojska amerykańskie nawiedził deszcz wołowiny.
Awatar użytkownika
miras
pułkownik
pułkownik
 
Posty: 610
Rejestracja: śr paź 25, 2006 3:10 pm

Postautor: Jaszar » ndz maja 06, 2007 4:24 pm

Samoistne podróże w czasie .

Jest zimny październikowy weekend 1957 roku , trzech młodych kadetów z HMS Ganges ,ośrodka szkoleniowego Królewskiej Marynarki Wojennej w Shotley ,William Lang , Michael Crowley i Ray Baker (wszyscy 15 lat) w ramach ćwiczeń na oriętację i przetrwanie mieli odszukać wieś Kersey (hrabstwo Suffolk) i opisać wszystko co w niej widzieli.
Przez jakiś czas szli drogą, po czym skierowali się przez pola. Wkrótce dotarli do dużego kamiennego domu otoczonego ogromnymi dębami. Pracownik farmy pokazał im drogę do wsi i 10 minut później zobaczyli ją . Z miejsca , w którym się znajdowali , widać było dachy domów i wysoką wieżę kościoła . Kiedy szli drogą wiodącą do wsi, słyszeli wyraźnie odgłosy dzwonów kościelnych, ale gdy znaleźli się w odległości 100 metrów od kościoła , dzwony nagle umilkły. Kościół, który było doskonale widać z pól wznoszących się ponad wsią, był teraz zakryty drzewami rosnącymi na pagórku, na którym stał. Kadeci szli otoczeni złowrogą ciszą i za zakrętem po raz pierwszy zobaczyli wieś, jednak wyglądała ona zupełnie inaczej niż ta współczesna.
Przez jej środek przepływał ten sam strumień, ale nie było asfaltowej drogi, nie było również większości domów. W miejscu , gdzie powinna być droga , biegł polny trakt z przylegającymi do niego z lewej strony dwoma lub trzema nędznie wyglądającymi siedliskami. Po prawej stronie nie było żadnych domów, a jedynie las wysokich drzew .
Trakt biegł w stronę strumienia, po czym wznosił się za nim w kierunku północnego krańca wsi, gdzie znajdowało się kilka brudnych, małych i starych domów. Nad strumieniem wznosił się niewielki most , który był zupełnie niepodobny do współczesnego - dwie drewniane kłody z czterema podporami i drągiem w charakterze podpory. Jedynymi żywymi stworzeniami były pluskające się w strumieniu kaczki. Nie było zaparkowanych samochodów, żadnych linii telefonicznych, żadnych anten radiowych - niczego co wskazywałoby na współczesny tryb życia.
Kadeci poczuli się nieswojo. Okolica sprawiała ponure wrażenie - żadnego wiatru, dzwięku ani nawet cieni. Jednak ten nijaki , pozbawiony życia obraz nie był jedyną rzeczą , która ich zaniepokoiła. Jeszcze bardziej poczuli się nieswojo, kiedy obejrzeli drzewa, których gałęzie zieleniły się wiosennymi pąkami , mimo iż był październik, czyli zaawansowana jesień.
Oba puby znikneły, podobnie sklepy, z wyjątkiem jednego. Kadeci przeszli przez strumień i poszli obejrzeć ten jedyny sklep, w którym wisiały oskórowane tusze wołów. Ich mięso było zielone ze starości , a cały sklep pełen zakurzonych pajęczyn, jak gdyby to miejsce opuszczono wiele miesięcy temu. Pozostałe budynki również wyglądały dziwnie . W żadnym nie było mebli ani zasłon w oknach.
Kadeci mieli dziwne odczucie, że są obserwowani, mimo iż na drodze nie było nawet psa, co sprawiło, że zaczeli się coraz bardziej niepokoić. Idąc wzdłuż wiejskiej drogi, zaczeli powoli przyspieszać i po chwili stwierdzili , że biegną, jakby ktoś ich gonił. Na jej końcu skręcili i ciężko dysząc zatrzymali się, by spojrzeć za siebie. Nagle rozległ się dźwięk kościelnych dzwonów, kościół stał się wyraźnie widoczny a wieś zapełniła się ludźmi. Wróciła normalność .
Opowieść tych kadetów została dokładnie zbadana przez wiceprezesa Towarzystwa Badań Psychicznych z Londynu - Andrew MacKenzie , który stwierdził, że zostali oni ... w jakiś sposób przeniesieni do okresu średniowiecza, kiedy wieś Kersey została pospiesznie opuszczona po wybuchu czarnej śmierci (dżumy)
Badania starych kronik wykazały , że budowę kościóła rozpoczęto w 1340 ale wstrzymano w 1349 roku po wybuchu epidemii . Prace wznowiono dopiero na początku 15 wieku a ukończono około 1481.

Widok współczesny Kersey

Obrazek
http://www.beenthere-donethat.org.uk/kersey.html
Ostatnio zmieniony ndz maja 13, 2007 7:26 am przez Jaszar, łącznie zmieniany 2 razy
Zawsze byłem , zawsze będę , jestem po wsze czasy !
Obrazek
Awatar użytkownika
Jaszar
porucznik
porucznik
 
Posty: 273
Rejestracja: wt gru 26, 2006 8:43 pm
Lokalizacja: Okolice Izbicy

Postautor: Jaszar » sob maja 12, 2007 9:06 pm

Jest takie miejsce na Ziemi gdzie grawitacja robi sobie jaja !

Obrazek

Obrazek

Wir oregoński to jedno z najdziwniejszych miejsc na ziemi. Nie jest tak znane jak Trójkąt Bermudzki, ale jest równie niesamowite. Znajduje się na lądzie, a dokładniej w USA, a jeszcze dokładniej w stanie Oregon. Każdy więc, kto jest zainteresowany może się tam udać i zwiedzić to miejsce, a w odróżnieniu od Trójkąta Bermudzkiego uda nam się jeszcze z tamtąd wrócić XD.

Wir mierzy około 50 metrów i ma kształt okręgu, na podstawie badań stwierdzono, że zmienia rozmiar co 90 dni. Obecnie w centrum wiru na pagórku znajduje się opuszczona w 1990 roku szopa, która służyła za stację pomiarową. Co najdziwniejsze początkowo szopa ta stała na wzniesieniiu oddalonym od krańca wiru o 12 metrów. Wszystko wskazuje na to, że pod wpływem działających tam sił przesunął się pagórek. Wchodząc do okręgu towarzyszy nam potężne przyciaganie z dołu jakby siła grawitacji nagle kilkakrotnie wzrosła. Kiedy próbujesz się wyprostować czujesz ja coś cię przyciaga ku środkowi okręgu, a przyżądy to potwierdzają.

Wielu naukowców prowadzi eksperymenty w wirze, próbując rozwiązać jego zagadkę. Stalową kulę o wadze czternastu kilogramów powieszono na łańcuchu spuszczonym ze stropu stodoły. Turyści mogą zobaczyć, że kiŤła wisi pod kątem, podważając prawo grawitacji. Odchyla się wyraźnie w kierunku środka kręgu. Z łatwością można ją pchnąć w tę stronę, natomiast trudno jest odciągnąć ją w kierunku obwodu wiru.

Wewnątrz nawet dym z papierosów zachowuje się inaczej. Wypuszczony w szopie obłok dymu zaczyna wirować coraz prędzej, dopóki nie zniknie.

Turystom pokazuje się i inne sztuczki. Na pochyłej desce stawia się pusty słoik, który sam wędruje pod górę. Dziecięca piłka z gąbki lub gumy, położona na ziemi blisko brzegu wiru, toczy się powoli do środka kręgu. Garść papierowych skrawków rzuconych w powietrze wiruje, jakby za sprawą niewidzialnego wiatraka.

To odległe leśne miejsce, gdzie natura zachowuje się jak szalona, dobrze znane jest Indianom, którzy solennie zapewniali pierwszych białych osadników, że okolica jest przeklęta. Blade twarze musiały jednak same to zobaczyć, a kiedy zobaczyły -zaczęły dociekać. I robią to do dziś.


http://www.oregonvortex.com/

A tu jest filmik o tym miejscu
http://www.oregonvortex.com/media.htm#

(do ściągnięcia na dysk)

http://www.kregi.d2studio.pl/modules.php?name=Downloads&d_op=getit&lid=80
Zawsze byłem , zawsze będę , jestem po wsze czasy !
Obrazek
Awatar użytkownika
Jaszar
porucznik
porucznik
 
Posty: 273
Rejestracja: wt gru 26, 2006 8:43 pm
Lokalizacja: Okolice Izbicy

Postautor: miras » pt sie 17, 2007 5:13 pm

Szperałem sobie po internecie i znalazłem coś naprawdę niewiarygodnego:
http://hahau.pl/film-1241-urodzila-dzie ... malpy.html
Awatar użytkownika
miras
pułkownik
pułkownik
 
Posty: 610
Rejestracja: śr paź 25, 2006 3:10 pm

Postautor: Ptasiek » pt sie 17, 2007 8:40 pm

Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: Jaszar » czw sty 24, 2008 10:34 pm

Obrazek

Obrazek

To nie jest fikcja , nowa jednostka chorobowa "MORGELLONS" nieznanego pochodzenia , prawdopodobnie "dziecko" nanotechologii !

http://www.zigzag.pl/jmte/Morgellons.htm

http://www.rense.com/Datapages/morgphotos.htm

http://www.rense.com/Datapages/morgvid.htm
Zawsze byłem , zawsze będę , jestem po wsze czasy !
Obrazek
Awatar użytkownika
Jaszar
porucznik
porucznik
 
Posty: 273
Rejestracja: wt gru 26, 2006 8:43 pm
Lokalizacja: Okolice Izbicy

Postautor: Ptasiek » czw sty 24, 2008 11:50 pm

Nie kwestionuje artykułu bo bladego pojecia nie mam o materii. Same zdjęcia są jednak bardzo mocno naciągane. Szczególnie te: http://www.rense.com/general74/morg6-5.htm
Kaczyński mówił w moim imieniu. Mord w lasach katyńskich ciąży mi tym, że zamiast polskich elit muszę oglądać mordy siwca, palikota czy szetyny. Gdyby nie tamta zbrodnia najprawdopodobniej nigdy nie opuściliby chlewa.
Smok5
Awatar użytkownika
Ptasiek
generał
generał
 
Posty: 1260
Rejestracja: wt lut 07, 2006 8:46 pm

Postautor: Jaszar » pt sty 25, 2008 10:22 am

Heh , przyznam się , że odniosłem podobne wrażenie jak Ty Ptasiek , ale mimo wszystko postanowiłem zasygnalizować sprawę . Żyjemy w globalnej wiosce , a skoro kilka tysięcy ludzi na świecie (nie tylko w Ameryce ) choruję na to "coś" , to nie jest wykluczone , że pojawić się może również w Polsce , a faktem , że lekarze kompletnie nie mają pojęcia czym jest ta choroba i jaka jest jej geneza .
Zawsze byłem , zawsze będę , jestem po wsze czasy !
Obrazek
Awatar użytkownika
Jaszar
porucznik
porucznik
 
Posty: 273
Rejestracja: wt gru 26, 2006 8:43 pm
Lokalizacja: Okolice Izbicy


Wróć do Na każdy temat

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron